piątek, 30 grudnia 2011

Rozdział pierwszy.

 Obudził Mnie dźwięk budzika, który rozmieszczał się po całym pokoju. Dałem na niego rękę, i zrzuciłem na ziemie. Był weekend, chciałem pospać dłużej. Odblokowałem telefon.
- Sms od Bieber'a.- Szepnąłem sam do siebie.
" Kuba nie zapomnij że dziś idziemy na pizze "
 Na śmierć zapomniałem. Zerwałem się do łazienki, przemyłem twarz, umyłem zęby, ubrałem coś na siebie.
- Cześć mamo.- Nalałem szklankę soku, wziąłem łyk.
- Co chcesz na śniadanie?.- Zaciekawiona mama, przerwała swoją czynność.
- Nie, dziś nic. Idę na pizze z Justin'em.- Ubrałem buty, nadusiłem klamkę po czym wybiegłem z domu. Spojrzałem na zegarek, wiedziałem że się spóźniłem.
- Cześć.- Przybiłem mu pionę.
- Siema.- Uśmiechnął się, zrobił to samo.
- Tą co zawsze?.- Wziąłem menu do ręki.
- Może być.- Machnął ręką, po czym przy naszym stoliku stał kelner.
- To co zawsze, plus dwie cole z lodem.- Patrzyłem na rękę kelnera, która zapisywała każde moje zdanie.
 Rozmawialiśmy cały czas. Nawet się nie zorientowaliśmy że pizza leży na stoliku.
- Smacznego.- Wziąłem kawałek na swój talerz, polałem ketchup'em, po czym go ugryzłem.
- Nawzajem.- Justin zrobił to samo.
 Kawałków na talerzu było coraz mniej, znikały w okamgnieniu. Wziąłem łyk coli.
- To gdzie teraz idziemy?.- Spytałem Bieber'a.
- Na shake?.- Spojrzał na stoisko, które stało koło pizzerni.
- No jasne.- Wstałem, po czym ruszyłem ku drzwi.
 Staliśmy już przy stoisku, zamówiłem dwa shake o tym samym smaku, zapłaciłem.
- Proszę.- Wręczyłem Justin'owi do ręki jego shake.
- Dziękuję.- Wziął słomkę do ust, ruszył w stronę parku. Poszedłem za nim.
 Usiedliśmy na ławce.
- Debby!- Rozpoznałem tą twarz z daleka. Kiedy przyjaciółka podeszła, przytuliłem się do niej.
- Co tam?- Usiadła po środku, Mnie a Justin'a.
- Po staremu. A ty kiedy wróciłaś?- Spojrzałem na nią.
- Dzisiaj, rano.- Wstała.- Ale ja muszę lecieć.- Pożegnała się.- Do zobaczenia Kuba, cześć Justin.- Debby zniknęła w blasku światła które przebijało się przez drzewa.
 Spojrzałem na puste pudełko, w którym wcześniej był Mój shake. Wyrzuciłem go do kosza. Justin wstał, i dróżką pełną kamyków ruszył w stronę domu.
- A gdzie ona dokładnie była?- Justin wziął jeden kamyk, po czym rzucił go w dal.
- W Atlancie, a po co, to nie wiem.- Bieber ponowił swoją czynność.
 Wyszliśmy na uliczkę, gdzie znajdował się teatr.
- Pamiętasz jak tu grałeś?- Spojrzałem na schody, teraz grała tam inna młoda osoba. Ale kiedyś on tam grał. Nagle Justin stanął, i zaczął ją obserwować, kiedy skończyła grać, podszedł i wrzucił do jej kufra pieniądze.
Po jego minie było widać jak wspomnienia wracały.
___
Srr. że tak krótko, ale po prostu weny nie mam. Dziękuję za ten " spam " w komentarzach hah <3.
Aha. Jak u góry pisze imię " Debby " kliknijcie w nie, otworzy wam się w nowej karcie zdjęcie bohaterki.
Podoba się? Chcecie drugi?

11 komentarzy:

  1. I ty jeszcze się pytasz? :D
    Ja, jako osoba straszna i przerażająca pod względem charakteru (xd) nakazuję ci pisać szybko!
    Ciekawie się zapowiada!
    OMGmeeenJB

    OdpowiedzUsuń
  2. super
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz następne! :DD
    Zajebisty blog ♥
    Ciekawie zapowiada się z Debby :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie się zapowiada ;D ♥
    ale mam nadzieje , że główny bohater (czyt. Ty) nie będzie z Debby xd

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe ze pisane z perspektywy cgłopaka, informuj mnie @Ola_JB, ja juz sobie zapisalam zeby informowac cie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. najs najs, więęęcej , Kubuś , więęęcej . :D
    ciekawe , nie powiem, że nie . c :


    @Stiill_Kidrauhl

    OdpowiedzUsuń
  7. Mmm super ^^ Marlena ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne! czekam na drugi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. DEKLU DAJESZ TEN DRUGI ROZDZIAŁ :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne . Piisz dalej (:

    OdpowiedzUsuń