czwartek, 5 stycznia 2012

Rozdział trzeci.

- No słucham?- Byłem ciekawy, a za razem zdenerwowany.
- Rozwodzimy się z mamą.- Chciałem ukryć emocje, łzy leciały Mi po polikach.
 Rozłączyłem telefon, po czym rzuciłem go o ścianę. Położyłem się na prawą stronę, nawet nie zauważyłem że jest północ. Czas upływał, a pudełko chusteczek się kończyło, spojrzałem na zegarek. Nie mogłem uwierzyć minęło sześć godzin, wstałem z łóżka po kolejną paczkę chusteczek.
- Gdzie one są?- Szukałem po szafkach w kuchni pudełka chusteczek.- Są.- wyciągnąłem z szafki chusteczki, po drodze do pokoju nalałem sobie soku. Zobaczyłem cztery nieodebrane połączenie od Justin'a.
- Cześć, Kuba z tej strony. Jak odsłuchasz tą wiadomość, to zadzwoń.- Włączyła się poczta głosowa, nagrałem wiadomość, po czym położyłem telefon na półce. Wziąłem łyk soku z lodem. Usłyszałem dzwonek mojego telefonu.
- Hallo?- Przyłożyłem głośnik do ucha.
- Co się nie odzywasz?- Zapytał Mnie Justin.
- A szkoda gadać.- Chciałem w jakiś sposób ukryć emocje.
- Mam czas.- Ciekawość Justin'a nie znała granic.
- To nie rozmowa na telefon.- Powiedziałem mu stanowczo.
- Za parę minut będę u Ciebie.- Justin zakończył rozmowę, położyłem telefon na łóżku. Z dołu usłyszałem pukanie. Spojrzałem na zegarek.
- Dosłownie parę minut.- Gadałem sam do Siebie.
 Otworzyłem okno.
- Otwarte.- Wydarłem się do Justin'a. Drzwi od mojego pokoju się uchyliły, wszedł do niego Justin po czym usiadł na łóżku.
- Teraz mów, co się stało?- Spojrzał na Mnie. Usiadłem na krześle.
- Moi rodzice się rozwodzą.- Opuścił głowę.
- Co? Ale czemu?.- Justin, obsypał Mnie pytaniami.
- Nie wiem.- Siedziałem z głową opuszczoną na dół. Czułem na Sobie wzrok Justin'a.- Idziemy na Shake?- Chciałem użyć każdego sposobu aby tylko zapomnieć o rozwodzie rodziców.
- No jasne.- Justin zarzucił na siebie kurtkę, po czym włożył ręce do rękawów.
 Wstałem z krzesła, włożyłem telefon do kieszeni, ubrałem na Siebie kurtkę. Razem z Justinem ubraliśmy buty.
- Wychodzę!- Wziąłem klucze które leży na półce koło drzwi, uchyliłem drzwi, razem z Bieber'em wyszedłem z domu.
- A jak tam twoje sprawy z Debby?- Zaskoczył Mnie tym pytaniem Justin.
- A jak ma być?- Spojrzałem na niego.
- No jesteście razem?- Jego pytania coraz bardziej Mnie zaskakiwały.
- Nie, nie jesteśmy.- Zaśmiałem się.
- To dobrze.- Pewnie nie wiedział co mówi.
- Słucham?- Zatrzymałem się.
- To znaczy..- Sam nie wiedział co ma mówić.
- Zaraz, zaraz... Ciągle się wypytujesz o nią, a teraz " to dobrze ".- Patrzyłem na niego.- Podoba Ci się, no jasne że tak!- Ruszyłem w stronę Mc' donald'u.
__
Dzisiaj znowu się nie rozpisałem, dziękuję za miłe komentarze. ♥
 Dzisiaj (5.01.12) przy każdym tweecie piszecie " POLAND NEEDS KIDRAUHL! ". Tylko nie spamujecie!
 Obiecałem @madeinswag że zareklamuje jej bloga: zapraszam: > blog <
Podoba się? Pisać dalej?
Aha, przepraszam że tak długo, ale szkoła.